czwartek, 14 listopada 2013

VII

   Nie umiałam pływać, więc od razu poszłam na dno. Pod wodą widziałam kolorowe ryby, niektóre świeciły na biało, a inne na złoto. Zdziwiłam się trochę, ponieważ na powierzchni nic nie widać, a tu było tak jasno, że aż oczy mnie bolały. Jeszcze nigdy nie widziałam tak pięknych ryb, ani świetlików, które latały przy ścianach i suficie jaskini.
   Dominik zanurzył się i wyciągnął mnie na powierzchnię, a potem złapał w tali. Położyłam mu ręce na ramionach, bo bałam się, że znów pójdę na dno. Byliśmy bardzo blisko siebie, nasze nosy prawie się stykały. Patrzeliśmy sobie głęboko w oczy i coraz szybciej oddychaliśmy. Czułam jak przyspieszył mi puls. Myślałam, że odwróci wzrok albo odsunie się ode mnie, ale nie. Nadal czułam jego gorące dłonie na moim rozpalonym ciele.
   W końcu zrobiłam się cała czerwona i spojrzałam w górę na świetliki. Nie dawno się poznaliśmy, ale czułam coś do niego. Może to wydawać się dziwne, ponieważ jeszcze przed chwilą się nienawidziliśmy, ale czułam między nami chemię. Gdy przeprosił mnie jakaś bariera między nami pękła. Poznałam całkiem nowe oblicza jego cech. Wydawał się oschły, wredny i nieczuły na ludzkie krzywdy, a okazało się, że to był tylko taki trik obronny. Myślę, że bał się znajomości ze swietoczą, która wylała mu kawę na czystą bluzkę i jeszcze obraziła go publicznie. A może to ja byłam tą złą? Już sama nie wiem co o tym myśleć.
   Odsunęłam się troszkę od niego, a on załapał o co chodzi. Pomógł mi podpłynąć do brzegu, a potem wyjść z wody. Usiedliśmy na ziemi nie mówiąc ani słowa. Nadal byłam cała czerwona, a on intensywnie myślał o czymś.
   -Pięknie tu –powiedziałam po chwili zażenowana tą sytuacją.
   -Tak-odpowiedział w zamyśle.
   -Zuzka?- usłyszałam głos za moimi plecami.- Wszędzie Cię szukałem.
   Odwróciłam głowę i zobaczyłam Alexa stojącego w wejściu do jaskini. Ucieszyłam się na jego widok. Wybawca dziwnych sytuacji. Tak, na pewno nim był. Wyglądał jeszcze piękniej niż go zapamiętałam. Był trochę smutny, ale świetnie to ukrywał. Gdy napotkał mój wzrok lekko się uśmiechnął.

   Dwa tygodnie później umiałam już miej więcej panować nad moją mocą. Cały czas się uczyłam, a Sophie mocno na mnie naciskała. Nawet nie mogłam chodzić na lekcję, bo jak mówiła „Gdy jesteś swietoczą kondycja jest ważniejsza od wiedzy” no i znów musiałam brać się do ćwiczeń. Cała rada już wyjechała oprócz niej. Ona nadal chciała ćwiczyć i ćwiczyć. Nie miałam nawet czasu obejrzeć filmu z przyjaciółmi. Tylko późnymi wieczorami urządzałyśmy sobie z Mar pogaduchy. Mówiła, że Allan coraz częściej do niej zagaduje i raz nawet przyszedł do naszego pokoju, aby zamontować mały telewizor. To oczywiście był tylko pretekst, aby go spotkać. Marcela stała się moją najlepszą przyjaciółką, a Alex przyjacielem. Z Dominikiem prawie w ogóle się nie widziałam. Po tej sytuacji w jaskini zrobił się bardzo nieśmiały.
   Wybierałam się na ćwiczenia, gdy na korytarzu zauważyłam Sophie. Podeszłam do niej i zapytałam:
   -Mam do ciebie taką prośbę, czy mogę iść dzisiaj na lekcje?
   -Tak dziś możesz. Przepraszam cię Zuza, ale wyjeżdżam na tydzień. Jutro przyjedzie tu Tukada i zajmie się tobą. Będziesz już mogła chodzić na lekcje, ale i tak będziesz ciężko ćwiczyć.
   Ucieszyłam się bardzo z tego powodu. Jeszcze nigdy nie chciałam chodzić na lekcje.
  ----------------------------------------------------------------------------------------------------------
  Ostatnio dodałam stronę: BOHATEROWIE, więc piszcie czy mam coś zmienić :p

3 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się bardzo, ale jak dla mnie przemiana Dominika zaszła za szybko. Zuzanna powinna próbować go 'naprawić', to powinno trwać. No, ale to tylko moja opinia. Poza tym świetnie. :)
    http://www.elficka-historia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń