poniedziałek, 16 grudnia 2013

X

   Rany wampirów i wilkołaków bardzo szybko się goją, więc nie było problemów z Allanem. Gdy wydobrzał postanowiliśmy wspólnie, że wyjedziemy do Ameryki. Będzie tam bezpieczniej, a przynajmniej tak sądzili rodzice Alexa. Mieliśmy się ukryć w Internacie Istot Poza Ludzkich w Miami.
   Właśnie siedzieliśmy w samolocie. Oczywiście Marcela i Allan siedzieli blisko siebie trzymając się za ręce. Miejsce obok mnie było puste. Chciał w nim usiąść Alex, ale powiedziałam mu, że chcę być sama, a miejsc w samolocie było pełno więc siadł niedaleko mnie. Spojrzałam na gwieździstą noc za oknem. Nadal zastanawiałam się dlaczego przerzucenie się z dnia na noc było takie łatwe. Nie czułam się zmęczona, a wręcz przeciwnie. Byłam rześka.
   Niepostrzeżenie Dominik klapnął na fotel obok mnie. Chciałam mu powiedzieć, że ma sobie pójść gdzie indziej, bo nie mam nastroju, ale on odezwał się pierwszy:
   - Słuchaj…- zastanawiał się przez chwilę- Musiałem przemyśleć pewną sprawę. Chodzi mi o sytuację w jaskini.- Gdy to powiedział poczułam, że policzki mi płoną. –Poczułem coś i chciałbym wiedzieć czy ty też.
   - Tak, myślę, że tak- powiedziałam bez zastanowienia, a teraz chciałam ugryźć się w język.
   Spojrzeliśmy sobie w oczy i po chwili nasze usta się zetknęły. Pocałunek był cudowny! Delikatny, choć zaborczy.
   Gdy oderwał swoje usta od moich przytulił mnie. Kątem oka zobaczyłam, że Alex wychylał się zza swojego siedzenia. Patrzył na nas. Znów posmutniał.
   Podróż zleciała dosyć szybko. Z samolotu przesiedliśmy się do wielkiego busa, którego wcześniej wynajęła mama Alexa.
   Moja dusza cieszyła się skrycie. Jestem na Florydzie! To cud! Tak w zasadzie nie wiem dlaczego byłam zadowolona. Przecież musieliśmy uciekać, bliźniacy zginęli, a Allan jeszcze parę dni temu walczył o życie. Jestem okropnie egoistyczna!
   W czasie tej podróży poznałam lepiej Dominika. Opowiadał mi o swojej rodzinie, zainteresowaniach… Okazało się, że lubimy całkiem inne rzeczy. Moja babcia zawsze mówiła, że to źle, ale ja nie przejmowałam się takimi rzeczami.
   W oddali widać było ogromne zamczysko podobne do Hogwardu. To właśnie była nasza nowa szkoła. Budowla była wybudowana w stylu gotyckim. Znajdowała się na skraju ogromnego kamiennego klifu. Na środku zamku wznosiła się wysoka wieża. Zdawało się, że dotyka chmur. Dziwne, że ludzie tego nie widzą… Pan Collins mówił, że to czary jakiejś czarownicy…

   Nagle usłyszałam strzał i nasz kierowca opadł na kierownicę cały we własnej krwi. Dostał kulkę prosto w kark. Samochód walnął w drzewo. Na szczęście wyszliśmy wszyscy cali z auta.
   - No proszę, proszę!- usłyszałam za plecami.- To ta słynna swietocza z mocą, tak?
   - We własnej osobie!- odpowiedziałam.
   Przyjrzałam się chłopakowi, który stał teraz naprzeciw mnie. Miał ulizane blond włosy zaczesane do tyłu, czerwone oczy i bardzo bladą skórę. Oczywiście, tak jak wszystkie wampiry stojące za nim, miał czarny strój.
   - Jestem Kevin, a ty pewnie… Zuza?
   Dominik stanął obok mnie i złapał za rękę.
  - Ooo… Jak miło!- na twarzy Kevina pojawił się szyderczy uśmieszek.- Tak się właśnie składa, że miałem Cię zastraszyć…- podszedł trochę bliżej, a Dominik automatycznie wepchnął mnie ręką za siebie, na co zły prychnął. -Wiesz, że nie można zadzierać z nami…-
    - Przecież ja nic wam nie zrobiłam!!!- wybuchnęłam.
   - Tak… Ale będziesz węszyć i ostrzegam Cię , że wtedy zabijemy wszystkich których kochasz. Nie tylko wy macie takie coś jak wyrocznia. A propo zabijania… - pstryknął palcami.
   Dwóch osiłków podeszło do nas. Jeden złapał mnie w pasie, a drugi zaprowadził buntującego się Dominika przed nogi Kevina.
   - Nie!!!- zaczęłam krzyczeć i wierzgać się z całych sił.- Zostaw go!!! Alex zrób coś!
   - Nawet się nie waż ruszyć!- powiedziała jakaś kobieta zaraz po przeładowaniu jakiegoś pistoletu. Celowała nim w Alexa.- Tak samo inni!- zwróciła się do Marceli i Allana.
   Dominik wiedział co się teraz stanie i nawet nie próbował walczyć. Wiedział, że to nic nie da.
   A ja cały czas się szarpałam i krzyczałam bez rezultatów. Próbowałam nawet gryźć kolesia, ale to nic nie dawało. Chciałam też użyć mocy, ale w pobliżu nie było żadnych lamp, ani chmur burzowych. Mój płacz też nic nie pomógł.
   W jednej chwili Kevin złamał Dominikowi kark. Wystarczyło tylko machnięcie ręki. Jego martwe ciało twardo upadło na ziemię.
   Nagle wszystko ucichło. Słyszałam tylko śpiew ptaków i zawodzący szum ciepłego wiatru. Gorące łzy leciały mi falami po policzkach. Nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. Osiłek puścił mnie, a ja upadłam na ziemię.
   - Jak… jak mogłeś?- szepnęłam.
   - Robię to codziennie. Ach, zapomniałbym- wyjął z kieszeni zapałki- Dla pewności.- Odpalił jedną i rzucił na ciało Dominika, które od razu się zajęło.
   Wstałam powoli i otarłam łzy nie przestając płakać. Już chciałam rzucić się na Kevina, gdy w ostatniej chwili Alex złapał mnie w pasie.
   - Nie- szepnął mi do ucha.- Nie denerwuj go, bo i tak nie zrobisz mu krzywdy.
   - Puszczaj!- krzyczałam- Zostaw mnie! Puść!- próbowałam wbić paznokcie w jego dłonie. Wierzgałam się z całych sił.
   - Uspokój ją- Kevin zwrócił się do Alexa.- Chyba nie chcecie następnych ofiar?- Wsiadł do czarnego busa i wraz z bandą odjechali.
   Dopiero teraz z całych sił odepchnęłam Alexa i ciężko upadłam na ziemię. Głowę mocno przytuliłam do kolan i zaczęłam gorzko płakać. Moje serce krwawiło. Jeszcze przed chwilą trzymał mnie za rękę, a teraz jego martwe ciało paliło się żywym ogniem. Ktoś podszedł do mnie i pogłaskał po plecach, a potem przytulił.
   - Wszystko będzie dobrze- usłyszałam głos Marceli.- Nie przejmuj się.
   Ale ja płakałam dalej. Nie mogłam złapać oddechu. Chciało mi się krzyczeć i wyżyć na czymś.
   Alexander wziął mnie na ręce i powiedział:
   - Musimy iść…
   Nie odpowiedziałam. Wiedziałam, że ma racje, ale nie mogłam przeboleć, że jego już nie ma, że zostanie po nim tylko popiół.
   Nie czekając na moją odpowiedź ruszyliśmy w stronę nowej szkoły.
   Gdy doszliśmy do wielkich wrót zamkowych już prawie spałam na rękach Alexa. Allan podszedł do nich i zapukał wielką kołatką. Małe okienko w drzwiach otworzyło się i pojawił się w nim goblin.
   - Słucham?- zapytał skrzeczącym głosem w innym języku.
   - My jesteśmy z Polski-odezwał się Allan.
   - Tak, a ja jestem z Holandii i co z tego?- zapytał już po polsku.
   - No, my przyszliśmy zapisać się do szkoły…
   - Zapisy trwały przez całe wakacje! Szkoła zamknięta!- powiedział po czym zatrzasnął okienko.
   - Słuchaj, no, zrzędliwy krasnoludku- Alex był wkurzony- mam na rękach swietoczę i jeśli zaraz nas nie wpuścisz to zrobię tak, że wylecisz z tej roboty!
   Odczekaliśmy jeszcze chwilę po czym wrota otworzyły się.
   Potem widziałam wszystko jakby przez mgłę. Alex rozmawiał z jakąś nieznajomą kobietą, po czym zaniósł mnie do dużego pokoju i tam zasnęłam.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Następny rozdział dodam, gdy pod tym postem będzie 6 komentarzy 

9 komentarzy:

  1. Nieee!... ;( A tak lubiłam Dominika! Super rozdział ale nie mogę go przeboleć ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps: Czekam na nstp byle szybko :* oraz gratuluję! Już masz 1100 wyświetleń :D

      Usuń
  2. ummm... dodasz nowy rozdział? juz prawie 1300 wyświetleń ;o

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny blog :)

    Za każdą obserwacje się odwdzięczam :D
    http://blog-kajaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ogółem treść jest fajna. Jednak nie są to moje klimaty.. Podobało mi się, ale czytają ten rozdział miałam takie dziwne wrażenie.. Czegoś mi tutaj brakuje.
    Jednak wygląd blog jest super i pasuje do tematyki :)
    Jeżeli mogę coś zasugerować to usuń weryfikację obrazkową.
    http://opinie-telefonow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. śmierć Dominikana ;( Już nic nie będzie takie same..Ciekawe jak będzie wyglądać życie w ta niezwykłej szkole..Spoko rozdział :)
    http://mzmzycie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystko za szybko się trochę dzieje jak dla mnie. Za mało opisów, a za dużo dialogów. Poza tym sama treść jest zbyt krótka jak na rozdział. Postaraj się pisać więcej, a będzie w miarę ok :) Źle zapisujesz dialogi. Poprawnie zapisany dialog wygląda tak:

    - Hej - uśmiechnęłam się do Ally.
    - Cześć, cześć - mruknęła znad książki od chemii.
    - Znów zapomniałaś o sprawdzianie? - zaśmiałam się kręcąc głową z politowaniem.
    - Tak wyszło - wzruszyła ramionami i wsadziła nos w książkę.

    Widzisz różnicę pomiędzy tym zapisem, a swoim? :) Mam nadzieję, że tak i poprawisz błędy.
    Pozdrawiam Mila z the--end-of-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mi się podoba, jedynie do czego mogę się przyczepić to zdjęcie zamku. Mówisz o stylu gotyckim, a na zdjęciu jest bardziej styl romański. :) Tak przynajmniej mi się wydaje. Styl gotycki to przede wszystkim strzeliste wieże i witraże. :) Poza tym świetne. :) Zapraszam do siebie:
    http://www.elficka-historia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń